Lądujecie na wakacje w Grecji i pierwsze, co widzicie po opuszczeniu pokładu samolotu, to nazwa: Międzynarodowe Lotnisko Rodos „Diagoras”. Następnie, podczas zwiedzania stolicy wyspy, mijacie stadion miejski imienia tego samego patrona. Kim jednak był człowiek, którego imię nosi dzisiaj połowa wyspy? Zanim zaczniecie zwiedzać słoneczne plaże, poznajcie historię najsłynniejszego boksera antyku oraz jego niezwykłej rodziny. Bez wątpienia jest to jedna z najbardziej poruszających opowieści w dziejach starożytnego sportu.
W dzisiejszym artykule otwieramy naszą nową serię „Sławni i znani na Rodos”! Jeśli po tej lekturze poczujecie niedosyt, koniecznie sprawdźcie również nasz wcześniejszy wpis o innej wybitnej postaci, jaką był Aleksander Diakos z wyspy Chalki.
Samotny mistrz z Rodos, czyli narodziny legendy
Wszystko zaczęło się w V wieku p.n.e., kiedy to Diagoras z Rodos stał się postrachem starożytnych aren bokserskich. Warto dodać, że starożytny boks różnił się od współczesnego. Walki były brutalne, trwały do nokautu i nie znano w nich podziału na kategorie wagowe. Mimo tak trudnych warunków, Diagoras osiągnął absolutny szczyt.
Przede wszystkim, w 464 roku p.n.e. zdobył najwyższy laur, jakim było zwycięstwo w igrzyskach olimpijskich. Dodatkowo w trakcie swojej kariery czterokrotnie triumfował w igrzyskach istmijskich, dwukrotnie w nemejskich oraz raz w pytyjskich. Dzięki tym sukcesom zyskał status żywej legendy. Jednak to nie jego własne medale przyniosły mu największą, nieśmiertelną sławę.
Kim był Diagoras?
Pochodził ze szlacheckiego rodu z Ialyssos i według legend był potomkiem herosa Arystomenesa.
Słynął z ogromnego wzrostu, czystej walki (nigdy nie unikał ciosów ani nie łamał reguł) oraz wyjątkowego stylu zwanego euthymachos. Podczas całej walki trzymał ciało idealnie wyprostowane, dumnie przyjmując uderzenia przeciwnika bezpośrednio na siebie. Przez współczesnych trenerów taki styl zostałby uznany za szaleństwo, ale w antycznej Grecji budził ogromny podziw. Jego styl przyniósł mu status legendy, a jego triumf wybitny poeta Pindar opisał w słynnej VII Odzie Olimpijskiej, którą mieszkańcy Rodos wyryli złotymi literami w świątyni Ateny w Lindos.
Geny mistrzów, czyli olimpijska dynastia Diagoridów
Prawdziwy fenomen Diagorasa polegał bowiem na tym, że stworzył on najpotężniejszą dynastię sportową w historii. Jego trzej synowie odziedziczyli po ojcu niesamowity talent oraz wolę walki. W efekcie wszyscy trzej zostali mistrzami olimpijskimi!
Damagetos – najstarszy syn, był dwukrotnym mistrzem olimpijskim. Wywalczył on złoto w pankrationie (antycznej sztuce walki łączącej boks i zapasy) w 452 i 448 p.n.e.
Akousilaos – średni syn, który poszedł w ślady ojca i zdominował ring bokserski. Mistrz olimpijski w boksie w 448 p.n.e.
Dorieus – najmłodszy z braci, który stał się absolutną gwiazdą tamtych czasów. Zdobył osiem tytułów na Isthmia, siedem w Nemea i jeden Pythia, oprócz trzech mistrzostw olimpijskich w pankrationie z rzędu.
Co ciekawe, sportowa pasja nie ominęła również kolejnego pokolenia. Córki Diagorasa wydały bowiem na świat synów (Euklesa i Peisidorosa), którzy w późniejszych latach kontynuowali rodzinną tradycję i także sięgnęli po olimpijskie laury w boksie.
Najszczęśliwsza śmierć w historii świata
Z tą niesamowitą rodziną wiąże się jedna z najbardziej wzruszających historii starożytności. Podczas 83 Igrzysk Olimpijskich (w 448 r. p.n.e.) wydarzyło się coś niezwykłego. Dwaj synowie Diagorasa, Damagetos i Akousilaos, wygrali swoje dyscypliny dokładnie tego samego dnia.
Tuż po ogłoszeniu werdyktu, młodzi mistrzowie podbiegli do swojego starego ojca, który oglądał walki z trybun. W geście ogromnego szacunku nałożyli mu na głowę swoje laurowe wieńce, a następnie wzięli go na ramiona i zaczęli nosić wokół stadionu. (Ten moment przedstawia pomnik w mieście Rodos – na zdjęciu). W tym samym momencie wielotysięczny tłum oszalał z zachwytu. Zgodnie z legendą, jeden ze spartańskich widzów zawołał wówczas do starca: „Umrzyj, Diagorasie, bo na Olimp już nie wstąpisz!”
Te słowa oznaczały, że rodyjski mistrz osiągnął właśnie absolutny szczyt ludzkiego szczęścia i nic piękniejszego nie może go już w życiu spotkać. Pod wpływem wielkich emocji, Diagoras zmarł na atak serca na ramionach swoich synów, otoczony miłością swoich dzieci i uwielbieniem tłumu. Do dzisiaj w kulturze greckiej uważa się to za najpiękniejszą śmierć, jakiej mógł doświadczyć śmiertelnik.
Skandal na igrzyskach: zakazana miłość Kallipateiry
Mówiąc o rodzinie Diagorasa, nie sposób nie wspomnieć o jego córce, Kallipateirze. W starożytnej Grecji mężatki miały bezwzględny zakaz oglądania igrzysk olimpijskich pod groźbą zrzucenia ze skały. Jednak miłość matki okazała się silniejsza niż surowe prawo.
Kiedy jej syn Peisidoros miał walczyć o złoto, Kallipateira przebrała się za męskiego trenera i przedarła się na stadion. Gdy jej syn wygrał walkę, dumna matka z radości przeskoczyła przez barierkę. W tym momencie jej męski strój zsunął się, ujawniając oszustwo.
Chociaż za ten czyn groziła jej kara śmierci, sędziowie ostatecznie ułaskawili kobietę ze względu na ogromny szacunek do jej ojca, braci i syna. Niemniej jednak, to wydarzenie wywołało spory skandal i doprowadziło do natychmiastowej zmiany przepisów. Od tamtego momentu wszyscy trenerzy musieli wchodzić na stadion całkowicie nago, aby nikt więcej nie mógł ukryć swojej płci!
Dlaczego warto pamiętać o Diagorasie?
Dzisiaj, kiedy odwiedzacie wyspę Rodos, ta starożytna historia wciąż jest tam żywa. Diagoras przypomina o sobie na każdym kroku, a lokalni mieszkańcy dbają o to, by świat nie zapomniał o jego dziedzictwie. Dlatego właśnie lokalny Klub Lions buduje obecnie nowy pomnik z kodem QR, o którym pisaliśmy w naszym poprzednim artykule. Następnym razem, gdy wylądujecie na lotnisku w Rodos, spójrzcie na jego nazwę z zupełnie nowej perspektywy!